poniedziałek, 29 grudnia 2008

Efekt motyla

Nie moge zasnac, mysli klebia sie w mojej glowie. Mysli nie koniecznie dobre i pozytywne. Zaczelo sie od ok 18 dzis a wlasciwie to juz wczoraj. Zebralo sie na to pare czynnikow, ale 2+2=4. Brat pojechal do swojej dziewczyny mialem po niego jechac ok 20. Do nas przyjechala rodzinka. Tak poprostu odwiedzic pogadac. Pogadalem z nimi chwile i poszedlem jak zwykle do siebie. Oni maja swoje tam tematy, po co maja jakos mowic przez ogordek czegos czego ja nie powinienem usluszec. Zreszta i tak wiem zawsze wiecej niz powinienem. Wlasciwie to mialem dzis zrobic pare rzeczy. Moze nie tyle zrobic co zaprojektowac, a co najmniej zobaczyc jak to ma wygladac. Elektronika i komputery to lubie, ale lubie tez poleniuchowac. Mialem wiec zaprojektowac sobie kawalek zasilacza ktory jest mi potrzebny. Pozniej poczytac o ukladach gps. Kuzyn ma firme transportowa i kierowcy kantuja go na trasach i zapwne na paliwie. Lubie pomagac, a dodatkowo jesli moge sie czegos fajnego nauczyc, zobaczyc to czemu nie. Plany planami, a leniuchowanie prawie swiateczne swoja droga. Niewazne, przyszedl wuj pogadalismy chwile. W miedzy czasie napisalem eska czy dwa do Niej. Ten temat za chwile. Brat zmienil zdanie i zazyczyl sobie karete o 21. W miedzy czasie na imprezce skonczyl sie alko. Zycie jest brutalne czasami, przejazdzka po mala dostawe. Wyjazd po brata, rozmowa z nim przy piwku. Film pare esow do Niej i spac. Niby wszystko ok i fajnie, ale czemu wspominalem ze zaczelo sie od 18 skoro nic sie nie wydazylo. 


„Czy powiew skrzydeł motyla w Brazylii jest w stanie wywołać tornado w Texasie?”

prof. Lorenz


O 18 wypilem kawe, dzieci nie robcie tego w domu. Wiec napisalem do Niej esa ze ide spac. wygodnie polozylem sie na wyrku i... no wlasnie i nic. Tysiace mysli pojawilo sie nagle w mojej glowie. I jedna ta, nie tyle co mysl a pytanie a pozniej i odpowiedz na nie. Zasmuce Was nie jest to pytanie natury egzystencjonalnej. Dlaczego jestem sam? Odpowiedz wydawal sie prosta, niesmialy, spokojny, przystojny inaczej. Takiej tez odpowiedzi udzielalem czasami. Jednak doszedlem do wniosku ze to nie to. Byc moze zawsze o tym wiedzialem, byc moze to dzis dopiero wyplyynelo z mojej podswiadomosci. Jestem wiec sam, bo ... bo chce za duzo, bo przywiazuje sie do drugiej osoby zbyt szybko, bo swym zaangazowaniem dusze druga osobe, bo doszukuje sie dziury w calym. Jak to powiedzial kiedys przyjaciel "... nie mozesz byc szczesliwy z laska i nigdy nie bedziesz, ty potrzebyjesz problemow..." Wtedy machnalem na to reka i powiedzialem glupie gadanie. Dzis, dzis widze, widze ze dusze Ja, ze mimo iz Ona chce dystansu ja nie tyle co nie potrafie co nie chce jej tego dac. Jesli jednak tego tak bardzo chce, coz nie bedzie to latwe, ale dam Jej to. Ogranicze wies esy, a w nich buzki i ine emotki. Przestane gadac o tym jak Ja przytulam i... Bardzo mozliwe ze nie wyjdzie mi to na dobre. Byceie z kims moze wlasnie polega na byciu obok i dawaniu tego czego Ona potrzebuje.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
;