Dziś zaczyna się Euro. Z jednej strony cieszy mnie fakt że jest to w Polsce, może ktoś zobaczy ten kraj i będzie miał miłe wspomnienia. Z drugiej zaś strony wszędzie o tym mowa. Czego się nie włączy, gdzie się nie spojrzy tam mowa o Euro. Ostatnio widzę dużo aut z flagami, za szybami, na szybach, pokrowce na lusterka. Gdzie się da tam flaga. Nic nie mam przeciwko fladze, w końcu jestem obywatelem tego państwa. Przeszkadza mi jednak intencje jakimi się kierują osoby jeżdżące z tymi symbolami. Dlaczego je wożą? bo pan Ździchu ma, Kryśka ma, no to jak ja bym nie miał mieć. Komercja goni komercję, to przykre. Ciekawy jestem ile z tych osób wywiesiło flagę 3 maja. Jakie ma znaczenie Euro a jakie święto konstytucji. Tak nie wywiesiłem sam flagi 3 maja ale też nie paraduję z nią teraz. Gdzieś przecież jest granica rozdzielająca patriotyzm od .. bo sąsiad ma.
Zauważyłem że łatwo jest mi pomagać/doradzać innym niż samemu sobie. Ciężko jest odnieść się do siebie w trzeciej osobie i zobaczyć wszystko z szerszej perspektywy. Może na tym polega mój problem ? Zapisałem się ostatnio na portalu Badoo. Dziwny to portal, chociaż jak na portal randkowy, nie wyróżnia się niczym. Pełno księżniczek i księciów, kto wie może staje się jednym z nich, a może już od dawna jestem. Gościem który nie wie czego chce i wybiera przebiera i niczego nie znajduje. Może problem polega na tym że ja dokładnie wiem czego chce? W każdym bądź razie na ów portalu znajdują się też osoby nie koniecznie stanu wolnego. Nie mam pojęcia czego szukają, przygody, odskoczyni. Zaczepiła mnie ostatnio jedna mężatka mająca problemy z własnym samcem. Na pytanie czemu z nim nie porozmawia usłyszałem odpowiedź że on też tu jest że od dawna im sie nie układa. Jednak w czasie rozmowy nie potrafiła podać powodów dlaczego tak jest. jakie to smutne że ludzie nie doceniają tego co mają. Ostatnio coraz więcej rozwodów i to nie tylko gdzieś tam ale w coraz bliższym otoczeniu. Zapewne nie wszyscy dobierają się w idealne pary, ale chyba coraz częściej rozwodzą się bo jest problem. Problem o którym nie warto porozmawiać i tracić czasu na jego rozwiązanie, bo przecież dużo prostszym rozwiązaniem jest odejście. Zawsze znajdzie się inny/inna? Zawsze, czy aby na pewno? Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Od pewnego czasu staram się myśleć, mam dwie zdrowe ręce, nogi, co prawda z głową problemy, ale chyba znośne. Kiedy bolał mnie ząb myślałem tylko o tym jakby to było fajnie jakby nie bolał. Gdy już nie boli coraz rzadziej doceniam ten fakt. Podobni jest chyba w związkach. Człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego i nie docenia tego faktu.
Doceniamy chwile, które minęły. Doceniamy wspomnienia, które pokazują nam jak wiele zyskaliśmy, tracąc coś w zamian. Najważniejsze jest jednak to, aby opierając się na tym co było kiedyś mimowolnie iść w przód.
Macie czasami ochotę zniknąć, uwolnić się choć na chwile od wszystkich problemów i zmartwień? Ja ostatnio mam i to wielką, zamknąć oczy i zniknąć. Niestety choćbym nie wiadomo jak mocno i długo zamykał oczy to nie znikam. Co gorsze tylko więcej myślę, myślę i myślę. A im więcej myślę tym czuje się gorzej. Jest wiosna, wkoło sami zakochani. To zabawne jak diametralnie różne są odczucia drugiego człowieka na pewne sprawy w zależności od położenia w jakim sam się znajduje. Kiedy jest się zakochanym widząc innych zakochanych automatycznie pojawia się uśmiech na twarzy i wspomnienie milej chwili. Kiedy natomiast jest się nieparzystym... cóż wtedy pojawia się wspomnienie a na twarzy rysuje się smutek.
Dostałem zaproszenie na wesele. I z jednej strony to na prawdę mile. Dwoje osób zaprasza cie na najważniejszy dzień w swoim życiu. Z drugiej strony będąc nieparzystym jest jakieś takie dziwne uczucie. Prawdopodobieństwo że będę jedynym bez pary jest dość wysokie. I nie mam tu na myśli zaraz par "związkowych", ale ogólnie, par do tańca. Bylem jus sam na weselach i jest to średnio na jeża z przewaga jeża. Został mi tydzień na podjecie decyzji, iść sam czy liczyć na cud ze kogoś znajdę, tak ogólnie bez jakiejś zażyłości.
Wczoraj miałem kolejny z cudownych snów. Właściwie to ostatnio mam ich aż nadmiar. Budzę się w środku nocy i przez parę minut zastanawiam się czy to sen czy już rzeczywistość. Nie wiem z czego to wynika ale kładąc się mam tysiąc myśli na które jedynym ratunkiem jest radio włączone w tle. Ostatnio więc śniło mi się że plułem zębami. Nie wiem czy to ma jakiś związek z moimi wizytami u dentysty. W każdym bądź razie wpadłem na genialny pomysł zobaczenia w senniku co oznacza ten sen. Cóż życie w błogiej niewiedzy ma swoje plusy i to całkiem spore.
Ze spraw bardziej organizacyjnych, nie wiem jak i czy w ogóle się da zrobić listę subskrypcji. Więc jesteście chyba zdani na zaglądanie tu od czasu do czas. Niekoniecznie znajdując nowy wpis. Brak weny dokucza więc wpisy nie są najlepszych lotów. Czas napisać jakąś bajkę czy opowiadanie bo w tych działach świeci pustkami.
Ten, kto zna ludzi jest rozsądny. Znając siebie jest oświecony. Zwyciężający ludzi- jest silny. Zwyciężający siebie- jest mocarny. Kto zna dostatek- jest bogaty. Kto działa z uporem- posiada wolę. Kto nie traci swej natury- jest długowieczny. Kto umarł, lecz nie jest zapomniany, ten jest nieśmiertelny. Daodejing
Jak zwykle zmęczony położyłem się spać. Leczy gdy tylko głowa dotknęła poduszki pojawiło się nagle tysiąc myśli.
Męczy mnie to wszystko, wszystko związane z kobietami. Nie mam już chyba sił na kolejne podejście. Przez chwilę pewnie będzie fajnie a później ... później w najmniej oczekiwanym momencie się wszystko skończy. Z każdą kolejna próbą jest coraz ciężej. Coraz więcej starych nawyków, coraz częściej patrze przez pryzmat poprzednich związków. Co niekoniecznie kończy się dobrymi wnioskami i decyzjami. Odbijam się jak piłka od jednej do drugiej ścianki. Od jednej skrajności w drugą, nie potrafiąc dryfować gdzieś pośrodku. 30lat na karku i sam wniosek nasuwa się sam, zresztą niedawno to od kogoś usłyszałem "myślisz że te kilka kobiet się myliło a ty miałeś rację" Fakt prawdopodobieństwo tego jest praktycznie zerowe. Trzeba być chyba bardziej dupkiem niż miłym facetem, może wtedy przyciągnę czyjąś wagę dostatecznie silnie.
Tymczasem kładę się do pustego i ostatnio zimnego łóżka. Co bardziej śmieszne kładę się na połowie łózka myśląc że zaraz ktoś do niego wskoczy, przytuli i tak wspólnie zaśniemy.
Męczy mnie to wszystko, wszystko związane z kobietami. Nie mam już chyba sił na kolejne podejście. Przez chwilę pewnie będzie fajnie a później ... później w najmniej oczekiwanym momencie się wszystko skończy. Z każdą kolejna próbą jest coraz ciężej. Coraz więcej starych nawyków, coraz częściej patrze przez pryzmat poprzednich związków. Co niekoniecznie kończy się dobrymi wnioskami i decyzjami. Odbijam się jak piłka od jednej do drugiej ścianki. Od jednej skrajności w drugą, nie potrafiąc dryfować gdzieś pośrodku. 30lat na karku i sam wniosek nasuwa się sam, zresztą niedawno to od kogoś usłyszałem "myślisz że te kilka kobiet się myliło a ty miałeś rację" Fakt prawdopodobieństwo tego jest praktycznie zerowe. Trzeba być chyba bardziej dupkiem niż miłym facetem, może wtedy przyciągnę czyjąś wagę dostatecznie silnie.
Tymczasem kładę się do pustego i ostatnio zimnego łóżka. Co bardziej śmieszne kładę się na połowie łózka myśląc że zaraz ktoś do niego wskoczy, przytuli i tak wspólnie zaśniemy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

- Follow Us on Twitter!
- "Join Us on Facebook!
- RSS
Contact