Siedziały dwie gwiazdy na niebie,
i tak mówiły do siebie.
Ja świecę najjaśniej,
a ja świece najpiękniej.
Ja jestem największa,
a ja najpiękniejsza.
Siedziała obok nich jeszcze jedna,
mała, bladziudka i taka biedna.
Słuchała przechwałek wytrwale,
skrywając w sercu swe żale.
Lecz w końcu nie wytrzymała,
i tak oto im odpowiedziała.
Jestem mała,
trochę nieśmiała.
Nie świece jasno,
bo mi tu ciasno.
Jakie to jednak ma znaczenie,
kiedy zabijam głupie gwiazdy na zlecenie. [bum]

0 komentarze:
Prześlij komentarz