... droga usłana dziurami, tu jedna, tam druga. Po obu jej stronach ciągną się pola, aż do linii drzew. Tu jeden budynek, tam drugi jak to na wsi. Gdzieś w oddali na górce stoją trzy wiatraki. Nigdy jednak nie pamiętał, a jeździł kilka naście razy tą trasą, by obracały się wszystkie. Po paru kilometrach droga ostrym zakrętem wchodziła w las. Las w którym mieszkały sobie sarny. Wychodziły w środku nocy spokojnym krokiem na jezdnię i przeżuwając trawę oznajmiały, że to ich teren a człowiek jest tu jedynie przejeżdżającym wędrowcem. Po kilku minutach i paru zakrętach był już na miejscu. Skręcał w leśna nie utwardzona drogę, ustawiał auto by później było łatwiej wyjechać i czekał. Włączał radio, czasami gdy wieczór był chłodny też ogrzewanie i czekał. Dosyć często się spóźniała, podobno kobieta tak musi, lecz on nigdy nie miał tego Jej za złe. Wysiadała z auta zamykała drzwi by po chwili je ponownie otworzyć i coś sprawdzić w torebce, kobiety podobno tak mają. On w tym czasie wysiadał z auta i patrzył się na Nią chcąc objąć wzrokiem jak najwięcej. Gdy Ona już zamknęła auto spotykali się w połowie drogi. Przytulali się mocno tak jakby chcieli powiedzieć że już tęsknią mimo że spotkanie dopiero się rozpoczęło. Po dłuższej chwili robili pół kroku w tył, spoglądali sobie w oczy i całowali się...
Dziś, godzina 23 z minutami.
Końcówka filmu, jakaś komedia romantyczna. Super produkcja to nie była, ale dla zabicia czasu wystarczająca. Chłopak mówi do dziewczyny... spotkajmy się w naszym miejscu.
Mam zbiór pięknych wspomnień, które puszczam sobie w myślach. Tylko one i mała cząstka Ciebie która zawsze nosze przy sobie pozostały mi po Tobie.

0 komentarze:
Prześlij komentarz