środa, 2 września 2009

Nasze miejsce

... droga usłana dziurami, tu jedna, tam druga. Po obu jej stronach ciągną się pola, aż do linii drzew.  Tu jeden budynek, tam drugi jak to na wsi. Gdzieś w oddali na górce stoją trzy wiatraki. Nigdy jednak nie pamiętał, a jeździł kilka naście razy tą trasą, by obracały się wszystkie. Po paru kilometrach droga ostrym zakrętem wchodziła w las. Las w którym mieszkały sobie sarny. Wychodziły w środku nocy spokojnym krokiem na jezdnię i przeżuwając trawę oznajmiały, że to ich teren a człowiek jest tu jedynie przejeżdżającym wędrowcem. Po kilku minutach i paru zakrętach był już na miejscu. Skręcał w leśna nie utwardzona drogę, ustawiał auto by później było łatwiej wyjechać i czekał. Włączał radio, czasami gdy wieczór był chłodny też ogrzewanie i czekał. Dosyć często się spóźniała, podobno kobieta tak musi, lecz on nigdy nie miał tego Jej za złe. Wysiadała z auta zamykała drzwi by po chwili je ponownie otworzyć i coś sprawdzić w torebce, kobiety podobno tak mają. On w tym czasie wysiadał z auta i patrzył się na Nią chcąc objąć wzrokiem jak najwięcej. Gdy Ona już zamknęła auto spotykali się w połowie drogi. Przytulali się mocno tak jakby chcieli powiedzieć że już tęsknią mimo że spotkanie dopiero się rozpoczęło. Po dłuższej chwili robili pół kroku w tył, spoglądali sobie w oczy i całowali się... 

Dziś, godzina 23 z minutami. 
Końcówka filmu, jakaś komedia romantyczna. Super produkcja to nie była, ale dla zabicia czasu wystarczająca. Chłopak mówi do dziewczyny... spotkajmy się w naszym miejscu. 
Mam zbiór pięknych wspomnień, które puszczam sobie w myślach. Tylko one i mała cząstka Ciebie która zawsze nosze przy sobie pozostały mi po Tobie.


0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
;