wtorek, 1 września 2009

Bliskie spotkania trzeciego stopnia z latarnią.

Poniedziałek... poniedziałek to dosyć ciekawy dzień. Może tylko ja tak mam, a może Ty także. Poniedziałek, dzień zapowiadający cały tydzień. To coś jak ta tradycja, te dni po Bożym narodzeniu niby mowiące jakie będą poszczególne miesiące w nadchodzącym roku. Podobnie ma się sprawa z poniedziałkiem. Fon, jak zwykle drzemka razy dwa, musli, garaż, podwójne grzanie świec, firma. W czasie jazdy troche muzyki, mi na przyklad poprawia dosyć czesto humor. Więc w poniedziałek wkroczyłem w dobrym nastroju. Nie po polsku, ale nie chce mi się już tego poprawiać. Praca, dom obiad, jakaś forma relaksu. Może powinienem położyć się o 20 albo zajać sie czym siejeszcze. Siedziałem sobie i bujałem sie na fotelu w rytm muzki lecącej gdzieś w tle. I z nikąd pojawiła się myśl... kurcze jutro 1 dzień miesiąca musze Jej przypomnieć żeby zarejestrowała się wkońcu do tego lekarza na kontrole. I po ułamku sekundy... zaraz przecież już Jej nie ma. Biegniesz sobie ulica i nagle buuuummm.. o kurde latarnia. 

Każdy wojownik światła bał się kiedyś podjąć walkę.
Każdy wojownik światła zdradził i skłamał w przeszłości.
Każdy wojownik światła utracił choć raz wiarę w przyszłość.
Każdy wojownik światła cierpiał z powodu spraw, które nie były tego warte.
Każdy wojownik światła wątpił w to, że jest wojownikiem światła.
Każdy wojownik światła zaniedbywał swoje duchowe zobowiązania.
Każdy wojownik światła mówił "tak", kiedy chciał powiedzieć "nie".
Każdy wojownik światła zranił kogoś, kogo kochał.


I dlatego jest wojownikiem światła. Bowiem doświadczył tego wszystkiego i nie utracił nadziei, że stanie się lepszym człowiekiem.

— Paulo Coelho (ur. 1947)
Podręcznik wojownika światła

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
;