Jest pewna kraina, kraina która przemierzam każdego dnia. Nie ma ona ani końca, ani początku. Po prostu jest, czasami większa, czasami mniejsza. Są w niej pagórki pokryte soczysto zieloną trawą, z których rozciąga się widok na całą krainę. Są też ciemne doliny pokryte wieczną ciemnością. Przemierzał więc dolinę o której dawno zapomniał świat. Zwierzęta już dawno tu nie mieszkają, a po roślinach zostały tylko uschnięte drzewa. W dolinie znajdowało się jezioro pokryte mgła, którego wody kończyły się daleko za horyzontem zapomnienia. Na brzegu znajdował się las, a raczej to co kiedyś było lasem, grube pnie z potężnymi bezlistnymi konarami. Idąc po żwirowym nabrzeżu dotarł do przystani na której cumowała Jej łódź. Cumy już dawno rzucone i powoli rozpościerały się szerobłękitne żagle. Łódź z wolna zaczęła poruszać się wzdłuż nabrzeża. On widząc to zaczął biec po wyschniętych deskach pomostu krzycząc i wymachując na wszystkie strony. Wstała z wolna i podeszła do rufy. Zrzuciła z głowy kaptur będący częścią srebrzystego płaszcza i skupiła swój wzrok na pomoście. Czy zatrzyma łódź? Czy może odpływa z innym?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz