Wydawałoby się że zapominanie to prosta sprawa. Czasami przecież nawet nie chcemy, a zapominamy. Tymczasem mi to przychodzi nad wyraz trudno. Próbowałem już wielu rzeczy, wygadania się, nie myślenia, myślenia, i nic. Po 1,5 miesiąca nadal mam Ją przed oczami. Nadal w wolnych chwilach, gdzieś pomiędzy wymyślaniem problemów a projektami X błąka się Ona. Wspominanie wspólnie spędzonych chwil przynosi mi ból i nie dlatego że to złe wspomnienia, wręcz przeciwnie. Kiedyś mi napisała, że nie dawała mi skrzydeł... jeśli człowiek jest morzem. Morzem na którym panuje sztorm. Morzem po którym pływają niczym statki nadzieje. Morzem w którego głęboką toń opadły marzenia. Morzem nad którym rozpościerają się cimne chmury co jakiś czas rozświetlane przez błyskawice. Kim jest więc człowiek który dotknięciem dłoni uspokaja morze ?
Jutro firmowy wyjazd do Glinojecka. Mała wycieczka na koniec tygodnia. Właściwie to nie wiem po co ja tam jadę. Co mnie to jednak obchodzi, czas zleci. Przestałem się już przejmować tym co dzieje się na firmie. Szef, jak sama nazwa wskazuje powinien zajmować się szefowaniem. Mam dosyć swoich problemów i nie potrzebne mi jeszcze zmartwienia o firmę. Najwyższy czas się z niej ulotnić. Napisać i rozesłać CV. Najlepiej znaleźć prace gdzieś daleko. Rzeczy, miejsca przywołują wspomnienia, wspomnienia które bolą. Lekka nutka dramatyzmu, użalania się nad sobą? Coż.. taki a nie inny.

0 komentarze:
Prześlij komentarz