Znam jednego pana, nazwijmy go Pan X. Więc ów Pan X ma ok 50 latek ma, a właściwie miał żonę i dzieci. Niestety od rodziny były ważniejsze dla niego książki, które teraz gniją leżąc na dworzy przykryte folią. Dla Pana X były ważniejsze graty, które teraz leżą na strychu. Żona Pana X nie wytrzymała tego psychicznie i wniosła pozew o rozwód. Pan X będąc człowiekiem wybitnie mądrym i wiedzącym wszystko, w swoim mniemaniu, zwymyślał własnej żonie. Śmiał się z tego że będzie sama i że on sobie poradzi a ona nie. Życie jest jednak przewrotne i czasami myślę, że jest na swój sposób wredne, bo pokazuje nam jak słabymi i bezsilnymi jesteśmy istotami.
Całkiem niedawno, bo w tym tygodniu Pan X pojechał na pewną tzw. fuchę. Jak to mówią, kiedy się człowiek spieszy diabeł się cieszy. Zapomniał o jednej sprawie i musiał wrócić ponownie na miejsce pracy. Nie chciało mu się jednak otwierać bramy. W drodze powrotnej chciał dać podobnego susa przez nią lecz niestety się przeliczył. Wynikiem tego są złamane nadgarstki. Z pewnością teraz przydałaby mu się opieka np. żona.
Morał: Boję się, że pewnego dnia kiedy będę potrzebował pomocy będę nadal sam.

0 komentarze:
Prześlij komentarz