Marudziłem, narzekałem, zresztą nie byłem w tym osamotniony, aż wreszcie stało się. Z dniem dzisiejszym, właściwie w jego ostatnich 15min, złożyłem pierwsze ogłoszenie o pracę. Może skończy się tylko na tym, a może ruszę swoje łaskawe cztery litery i coś zrobię. Marudzenie na aktualną pracę stało się już dawno nudne i monotonne. Może czas zacząć marudzić na jakąś nową pracę. Chciałbym jednak uciec gdzieś dalej. W dół lub góre tego naszego ukochanego kraju. Pewnie to dziecinne, a na pewno mało ma wspólnego z dojrzałością emocjonalną, czy jakąś tam, ale... Jest tyle miejsc, rzeczy, tyle tego wszystkiego co mi Ją przypomina. Bardzo mi brakuje bliskości drugiej osoby. I wiem że wydaje się wam to śmieszne, jeśli macie kogoś, ale mi wesoło nie jest, wręcz przeciwnie. Zauważyłem w sobie ostatnio niepokojącą rzecz. Albo porywam się z motyką na słońce, albo bezczelnie kogoś odrzucam. Staje się dupkiem, a może dawno już nim byłem. To by właściwie wiele tłumaczyło. Opadłem z sił... Nie wiem czy to wina pory roku, czy tego że jeszcze jestem chory. Zwyczajnie nie mam sił na ten start, na te starania, zabiegania o względy itd. Zaczynam wstawiać "..." więc koniec postu na dziś.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz