Przykro mi, ale dzisiejszy wpis będzie jeszcze bardziej marudny niż poprzednie. więc jeśli masz dobry humor a nie chcesz mieć gorszego proponuję przestać czytać dalej. Wejdź lepiej na strone pudelek.pl poczytaj co się dzieje wśród gwiazd.
Jestem chory, głowa przybrała ogromne rozmiary, a jeśli nie to na pewno jest ciężejsza. Jest mi jednocześnie zimno i gorąco i właściwie nie wiem co gorsze. Zaczynam marudzić także unikam spotkań z domownikami. Sweterek po same uszy, poducha wyro kocyk. Leże i myślę, ba jest nawet gorzej, bo marzę. Marzę o przytuleniu się do kogoś i zaśnieciu, najwyraźniej w dzieciństwie byłem mało przytulany skoro ciągle o tym gadam. Marzę o czyjejś dłoni na mojej twarzy, dłoni która odgania zmartwienia. Marzę o dłoni która błądzi gdzieś po karku i przynosi ukojenie. Są to rzeczy, których potrzebuje właśnie teraz. Teraz gdy marudzę, teraz gdy niestety mam czas na myślenie, teraz kiedy siedzie sam.
To sen, jeden z tych snów, które miała prawie każdej nocy, kiedy widziała jego twarz tak wyraźnie i dotykała jej we śnie tak, że rano czuła na palcach dotyk jego skóry. Nawet wtedy gdy otoczył ją ramionami, tak ostrożnie, jakby musiał sprawdzić czy jeszcze potrafi to robić [...]; jej ręce nie wierzyły , że mogą go dotknąć, jej ramiona nie wierzyły, że mogą go objąć. Ale jej oczy widziały go, jej uszy słyszały, jak oddycha. Jej skóra czuła jego skórę, tak ciepłą, jakby był w niej ogień po tych wszystkich miesiącach, gdy był tak przeraźliwie zimny.
— Cornelia Funke
Atramentowa śmierć
PS. Przyznać się kto głosował na: "budze sie rano i zaglam..." ?

0 komentarze:
Prześlij komentarz