Nie ważne jaki masz kolor skóry, czy jesteś facetem czy dziewczyna, czy mieszkasz w Afryce czy Europie, czy lubisz gruszki czy jabłka, czy wierzysz w Boga jakim on by nie był czy wierzysz tylko w siebie. Przynależysz jednak do jednej z dwóch grup ludzi. Jesteś człowiekiem szczęśliwym i choćby nie wiadomo co się działo masz uśmiech na twarzy. Albo jesteś człowiekiem nieszcześliwym i nawet jeśli szczeście jest przed Toba Ty i tak go nie dostrzegasz, albo wymyślasz 1000 problemów, które przyćmiewają szczeście. Optymiści i pesymiści... być może każdy rodzi się optymistą, ale z biegiem czasu gdy życie, a raczej zdarzenia, dają się we znaki optymista zaczyna inaczej patrzeć na świat. Zapewne połowa nieszcześć pesymisty bierze się z jego toku myślenia, a może myślenie o problemach przyciąga problemy... jestem... jestem pesymistą. Wstaje jednak rano, otwieram szafe z maskami i myśle... jaką ubrać dzisiaj?.. może tą z zadowolniem.. a może tą z rozmarzeniem.. albo tą z uśmiechem na twarzy... albo tą z nadzieją na lepsze jutro... Mam ich pełną szafe. Podzielone według pory roku, specjalnych okazji, na spotkania z różnymi ludzmi. Jedna używane sporadycznie, od święta, drugie noszą już dosyć znaczne ślady użytkowania. I można odliczać już dni kiedy rozsypie się ze starości. Skąd się bierze takie myślenie? Czy z ciągłego doświadczania życia? Czy może porpostu tak jest wygodniej? Powiedzieć sobie świat jest zły i nic nie zmienie. Na dzień dzisiejszy nie znam odpowiedzi na to pytanie...
Niejedna maska tak się zużyła, że widać przez nią twarz.— Janusz Gaudyn
Wtedy włożę maskę. Zawsze będę ją miał przy sobie i w razie potrzeby, gdy ogarnie mnie bezsilność lub przerażenie, nałożę ją, by skryć swój strach. Wydawało mi się to uczciwe. Będę musiał rozpoznać i zaakceptować go w pełni. Jeżeli zechce mną wstrząsnąć lub zmusić mnie do płaczu, poddam się temu na tak długo, jak długo będę nosił maskę. Kiedy strach przeminie, znów zostanę sam. Umierając, dzieliłem się na dwoje. Wyruszając w podróż, zabierałem obie swe osobowości i każdej z nich pozwalałem mieć własny czas. Jeżeli zdołam być silniejszy i będę miał trochę szczęścia, to moja słabość, zwana od teraz Czernienką, będzie pochłaniać coraz mniej czasu.— Jonathan Carroll (ur. 1949)Na pastwę aniołów

0 komentarze:
Prześlij komentarz