poniedziałek, 16 lutego 2009

z 3 osoby

Byl piekny poniedzialkowy poranek. Promienie slonca wpadaly przez nie opuszczone do konca rolety, a z kuchni dobiegal glos...Jakub wstawaj znowu zaspales!!! Mamusia budzila aksamitnym glosikiem ;) Zerwal sie na rowne nogi i powolnie pomaszerowal przez pokoj potykajac sie o kapcie, ktore sam tam zostawil. O dziwo dzisiejsze wstawanie jak na poniedzialek bylo szybkie i sprawne.  Zjadl sniadanie i wesolo pomaszerowal do garazu, odpalil auto i pare min pozniej zjawil sie na firmie. Szef jak zwykle z czegos niezadowolony, szefowie chyba tak maja. Oni z definicji musza byc niezadowoleni :D Przystapil wiec do kolejnego, a wlasciwie od miesiaca tego samego projektu z mysla... "moze wkoncu dzisiaj skoncze wreszcie to badziewie i zaczen cos nowego". Niestety dzisiaj nie bylo mu to dane. Szef mial w planach wyjazd, gdzies tam i musial pojechac razem z nim. W czasie trwania tajnych prac, podlaczanie miernika do kompa, dostal niespodziewanie telefon. Nie byl to niemily telefon, raczej byl dla niego zaskoczeniem a raczej to co uslyszlal. Po powrocie do domu czekal na rozwoj wypadkow. Sprawy potoczyly sie jak powinny, bo choc pomysl byl dosyc fajny to jednak mial pewne niedociagniecia ;) Kiedy sprawy zostaly wyjasnione usiadl jak co wieczor przed kompem. I wdal sie w sympatyczna i mila rozmowe :) 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
;