wtorek, 24 lutego 2009

I tak oto zakonczyl sie ten ...

I tak oto zakonczyl sie ten nieszczesny poniedzialek. Zreszta ja lubie dawac prezenty, ale tylko tym grzecznym ;) Pozdrawiam z tego miejsca Zone, ktora bedzie mnie wspominala ilekorc Maz da troche glosniej i pol auta bedzie robilo bum bum :D Zakupilem spozniony prezent dla Meza. Ogolnie to jestem glodny zjadlbym cos ale po 23 to juz raczej nie wypada tym bardziej ze za ok godzine ide spac. Wlasciwie to chyba jeden z nielicznych ukladow ktore robie bo musze. 
Niestety zasilacz jest potrzebny i zrobic go trzeba. Jest tyle innych fajnych projektow np podswietlany stolik czy inna lampka. Jakas kawa o 20 i tajny projekt "zasilacz". W miedzy czasie (to sie chyba pisze razem) brat przyszedl sprawdzic czy tv i konsola nadal dzialaja. Jednak wczesniej trzeba przejzec pare stronek, poczytac troche, pogadac na gg. I czas zabrac sie za jakies cos. W kazdym badz razie moje 8h minelo i powedrowalem do domu. Wrocilem do domu, obiad jakis, to nie bylo tluste mieso :P No prawie sukces, jak jutro bedzie dzialal nadal to bedzie sukces. Po paru godzinach walki z czasowstrzymywaczem sukces. Nie on to ja to rozpoczne, czy szef sobie tego zyczy czy nie. Tajny projekt do ktorego szef sam sie jakos nie moze zabrac. Wiec znalazlem sobie inne bardziej interesujace, a przynajmniej z mojej perspektywy zajecie. Czas zle odlicza, poprawianie czasu ma to do siebie ze wymaga czasu :D Najlepiej chyba zeby ten uklad pewnego dnia znikl i juz sie nie pojawil. Chyba juz mu wszystko jedno czy bedzie to dzialalo czy nie. No i przyszedl szef, pomarudzil. I niestety regula poniedzialku sprawdza sie, spotkania nie bedzie. Przelozone na czwartek. Esemes i rozmowa z kims tam (nowi bohaterowie musza czekac na wprowadzenie do tej telenoweli). Co prawda biurko tez ich nabralo, kawowych, ale spokojnie nikt nic nie widzial ;) Cale szczescie ze przyszedl kumpel, zrobil kawe i zycie nabralo troche kolorow. Szczerze mowiac ja juz tez go mam serdecznie dosc. Za duzo czasu sie juz nad nim zmarnowalo. Czy poprostu nie chce juz mu sie patrzec na uklad, z ktorym sa ciagle jakies problemy. Czy moze nie chce mu sie siedziec w pracy z rana, oszczednosci na ogrzewaniu zostaly wprowadzone pare tyg tamu. Jak zwykle szefa nie ma. Nie wiem czy spi sobie w najlepsze. Gdzies po drodze jakies radio i smigamy do pracy. Uwaga ze na drodze slisko i zeby jechac wolno. Buty, kurtka, plecak, sniadanie, drzwi, drugie drzwi, garaz, sprzeglo gaz, wsteczny, swiatelka, ogrzewanie, jedynka i wio :D Dzisiaj o dziwo nie zaspalem, moze to juz jest ta zla wiadomosc :D Szybkie sniadanie, wypytanie o pogode. Zawsze sie cos wydarzy co zle nastraja na reszte tygodnia. Nie wiem co jest z tym dniem ogolnie, ale poniedziali sa takie hmm zle, niedobre... Z tych takich nromalnych w sensie jak na poniedzialek.Cos mi mowi ze to bedzie jeden z tych poniedzialkow. I kiedy chcialoby sie jeszcze troche pospac, slynne "5min" to swiatlo wpada do pokoju przez ta ch.. szczeline i ooo. Jak zwykle nie opuscilem rolet do konca.

Postaw swiat do gory nogami, to jedynesensowne posuniecie by zobaczyc go z innej perspektywy

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
;