Zastanawiając się nad sensem istnienia i ogólnie sensem swojego życia można popaść w obłęd. Tysiąc pytań się pojawia: a co gdyby, a może wtedy powinienem, a jeśli wtedy... Można spędzić cały dzień nad takim rozmyślaniem. Może nie warto aż tak się zagłębiać w życie. Może wystarczy żyć i płynąć z prądem nie martwiąc się o nic. Może to jest właśnie przepis na życie. Lubie problemy albo problemy lubią mnie. W każdym bądź razie są integralna częścią mojego życia. Ostatnio jest ich więcej niż bym chciał. Zacząłem je wymyślać z nadmiaru wolnego czasu, lecz trochę zaszalałem sobie z ich wymyślaniem i teraz mam ich nadmiar. Chciałem sobie wynająć mieszkanie, ale sam raczej jego nie utrzymam. Wiec postanowiłem odłożyć trochę kasy, ale że rodzina marudzi że nic nie daje na utrzymanie albo raczej daje za mało więc nie odłożę nic. Skoro nic nie odłożę to nie wynajmę chaty. I tak zatoczyłem kółko i jestem w tym samym miejscu co byłem. Stwierdzam, że człowiek powinien żyć z rodzicami do 22-23lat. Później powinien spakować co jego i ruszyć przed siebie. Z Panią Ż sprawy się trochę wyprostowały. Jesteśmy nadal razem, ale jak długo to potrwa nie wiem. Ja staram się nie myśleć o problemach a jeśli już myślę to staram się z nimi walczyć. Pytanie tylko na jak długo starczy mi sił, oby na jak najdłużej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz