sobota, 30 maja 2009

Mały raport... duży projekt X

Zawsze wydawało mi się, a właściwie byłem świecie o tym przekonany, że moje poczucie humoru i ogólnie rozumiany nastrój zależy w dużej mierze od pogody. Słońce - nieznikający uśmiech na twarzy i poczucie, że mogę góry przenosić, deszcz - ogólne przygnębienie z lekka nutka nostalgii. Od pewnego jednak czasu uśmiech dosyć często gości na mojej twarzy i ogólnie jakoś tak lekko i fajnie jest. Na przykład dziś rano, za oknem leje deszcz, pochmurno i ogólnie bardzo kiepska pogoda, a ja.... ja siedzę sobie uśmiechnięty i myślę sobie o Pani Ż, słucham muzyczki. W moim sercu pojawiło się własne, prywatne, Słońce. Wstępnie umówiliśmy się że w niedziele przyjedzie do mnie. Pozna kawałek rodzinki, rodziców i brata. Nadal nie wiem ile i czy im coś w ogóle mówić o Jej przeszłości. Z racji tego że nie mam zielonego pojęcia jak im taką informacje przekazać, nie powiem więc nic zapewne.




Z nadmiaru czasu, a raczej by nie robić tego co robić muszę. Rozpocząłem kolejny projekt X... lapka z piłeczek poing-pong'owych ? 



0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
;