środa, 20 maja 2009

Spokój

Kolejny wpis po dłuższym czasie. Czyżbym się wypisał? Czy może to brak po prostu czasu na pisanie. Postanowiłem spróbować z Pania Ż. Ma pewien bagaż doświadczeń, ale kto z nas go nie ma? Tak... chce się związać z rozwódką. Długo nad tym myślałem i brałem pod uwagę wszystkie "za" i "przeciw". Zapewne znajdzie się parę osób niezadowolonych z mojej decyzji. Jeśli ktoś nie potrafi się cieszyć moim szczęściem to już jego problem. Poznałem kogoś wyjątkowego i dla mnie to jest najważniejsze. Poznałem kogoś kto dotykiem swojej dłoni na mojej twarzy odgania wszystkie smutki. Poznałem kogoś z kim świetnie mi się rozmawia, czasami nawet bez słów. Ze spraw może bardziej przyziemnych. Na firmie zaczyna się powoli jakiś ruch. Projekt X powoli zaczyna nabierać kształtów i lada dzień rusza pierwsze poważniejsze testy. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Przydałaby mi się ogólnie jakaś podwyżka. Jutro jedziemy na targi do Poznania, parę godzin tłuczenia się autem. Spacer po ekspozycjach, podpatrywanie rozwiązań itd. 

... dojechał do domu. Wziął plecak pod rękę i powędrował do domu w którym powitała go mama... - Tej trawy to już nie miał kto ściąć tylko ja - rzekła kolejny raz wygłaszając swoje pretensje.
- No skoro nie miał kto to wypadło na ciebie - pomyślał, lecz nic nie powiedział. Rzucił plecak na podłogę koło biurka, usiadł na łóżku zamknął oczy i przypomniał sobie miły wczorajszy wieczór z Panią Ż...

Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście.

— Wacław Buryła

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
;