środa, 8 kwietnia 2009

znowu nadaje

Trochę mnie tu nie było i już pojawiły się głosy oburzenia, że czemu nie piszę. Nie pisałem z kilku powodów. Nie miałem jakoś czasu i weny na pisanie, to po pierwsze, pewne sprawy o których chciałem napisać musiały dojrzeć. Zapytasz się co stało się takiego, że wymagało to trochę czasu. Nie jest do dojrzewanie drzewa, czy oczekiwanie aż ciasto wyrośnie, ale coś dużo bardziej fajnego. Poznałem taka jedna fajna blondynkę co nie nosi kolczyków i  szpilek ;)  Pomimo tego i tak moje myśli krążą woku Niej. Spotkaliśmy się pierwszy raz w poprzedni wtorek. Moje niezdecydowanie chyba tak ja wkurzyło, że sama pofatygowała się do T. busem. Pokazałem Jej bulwar, o którym istnieniu wiedziała chyba tylko z bajek. W każdym bądź razie było bardzo miło i nawet nie marzyłem, że tak będzie wygadała ta randka. Szczegółów nie będę opisywał, bo po co ? Wie tylko o nich garstka zainteresowanych osób i tak raczej już pozostanie. Znasz się trochę na chemii? Podobno w chemii, świecie, istnieją kwasy i zasady. Jednak kwas można zneutralizować zasadą. Więc powiem tylko tyle... jeśli moja nieśmiałość jest kwasem to Ona jest 100% zasadą. Tak do końca to nie wiem czy ja to ja i czy dobrze że przy Niej moja nieśmiałość ma wolne. W poniedziałek spotkaliśmy się po raz kolejny. Tym razem to ja wybrałem się do Niej. Ona, lampka wina i TV, mógłbym tak spędzać każdą wolna chwile. Miała tam jeszcze trochę do roboty. Co początkowo trochę mnie denerwowało, ale ten typ już tak ma więc trzeba to zaakceptować. Tu też trochę pominę. Pewne informację mogłyby wywołać szoku u niektórych czytelników. Powiem jedno, trochę się zmieniło po tym spotkaniu ;) Ci którzy trochę mnie znają będą wiedzieć o co chodzi, Ci którzy mnie nie znają.. cóż dlatego właśnie pomijam pewne informacje o sobie :D W każdym bądź razie, było cudownie i niczego nie żałuję. Co dalej z panią B ? Ja chciałbym żeby coś z tego wyszło, bo samotność jest dołująca, czy wyjdzie i co Ona o tym myśli... wypowiedz się jeśli masz ochotę :) 
Poza sferą uczuciową nic ciekawego się nie dzieje. W pracy ja w pracy, ostatnio coś się nawet ruszyło z pracą. Może nie jakoś super, bo konkretnych zleceń brak, ale pojawiły się nowe możliwości. W domu hmmm ostatnio dosyć często dostaje za cokolwiek opr, jakieś pretensje o byle co. Czasami nie chce mi się wracać do chaty jak pomyślę, że znowu coś, bo coś. Nie wiem, trudno tak siebie oceniać, ale może ja nie jestem dorosły? może nie do końca tak się zachowuje? A może ciągle jestem w ich oczach dzieckiem? Denerwuje mnie to czasami do takiego stopnia, że chciałbym się wyprowadzić. Z drugiej strony jednak, sam mieszkania nie utrzymam, a jeśli nawet to wracanie do pustej chaty jest strasznie dołujące. I chociaż czasami chce pobyć sam, to w ogólnym rozrachunku jestem zwierzęciem stadnym. 

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
;