Dzisiaj praca w domu, bo na firmie nie ma prądu. Właściwie to chyba nie powinno mnie to obchodzić czy jest czy nie, ale z drugiej strony siedzenie 8h i robienie nic nie jest jakąś fascynującą perspektywą. Więc zabrałem wczoraj zabawki i dzisiaj praca na chacie. Ma to niewątpliwie swoje zalety. Po pierwsze i chyba najważniejsze, nie da się zaspać do pracy, bo śpi się w pracy. Wstałem sobie więc parę minut po 9 i leniwie powędrowałem do krainy mlekiem i miodem płynącej czyli kuchni. Porozstawiałem zabawki po pokoju, o dziwo jeszcze trochę miejsca udało się znaleźć. Kolejna zaleta pracy w domu, można włączyć ulubiony kawałek na pełny regulator i śpiewać pod nosem. Niestety brat nie wstał o 9. Cóż mój pokój nie jest dźwiękoszczelny i dobrze. Oczywiście usłyszałem że skoro pracuje w domu to mogę porobić coś w domu. Może się i obijam czasami, może po prostu siedzę i gapię się w monitor. Nie wiem jak innym, ale mi pomysły nie przychodzą kiedy tylko tego chce. Zamknąłem się wiec w swoich czterech ścianach i powiedziałem że będę osiągalny po 16. Sam ranek nie był najciekawszy. Jakieś chore sny na jawie. I nie wiadomo czy się to śniło czy wydarzyło, czy może dopiero się wydarzy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz