Właśnie wróciłem z 3 spotkania z pewna Panną. Chyba z wiekiem coraz trudniej nawiązuje relacje damsko-męskie. Albo jestem nudnym facetem nie mającym o czym gadać. Albo co jest chyba najbardziej prawdopodobne wersja A i B połączone razem.
Panna J nie jest nikim szczególnym żeby dawać jej magiczną literkę, ale zrobiłem się na tyle leniwy i nie chce mi się za każdym razem pisać "Panna J". W każdym bądź razie J jest kobieta konkretną o twardej skorupce w postaci zimnego jak to sama powiedziała charakteru. W środku słodka dziewczyna która czasami wyłania się zza skorupki. Cały problem polega na tym że z ów skorupki wychodzi bardzo rzadko. Dzisiejsze spotkanie było raczej ostatnim. Brak tematów do pociągnięcia dłuższej rozmowy, jakiś dziwny tok rozmowy na samym początku. Po 15min myślałem że zakończę to spotkanie i wrócę do domu. Nie mam zielonego pojęcia czemu spotyka się ze mną, a tym bardziej czemu tak dziwnie się zachowuje. Wyglądało czasami tak jakbym spotkał się z bliźniaczkami i przebywał 5min z jedną a 5min z drugą. Problem w tym że jedna bliźniaczka to to chłodna bardzo konkretna i stanowcza kobieta, a druga jest zagubioną dziewczynką która szuka bliskości.
Lubię samotność kontrolowaną. Lubię włóczyć się po mieście. Nie boję się, że przyjdę do pustego mieszkania i sam położę się do łóżka. Boję się, że nie będę miał za kim tęsknić, kogo kochać. Potrzebuję ciepła i bliskości.
— Kuba Wojewódzki

0 komentarze:
Prześlij komentarz