Tulił ją... Jego silne męskie ramiona obejmowały ją całą. Czuła bicie jego serca i żar jego ciała, który tak bardzo ją podniecał. W chwili, gdy on muskał delikatnie jej usta ona pomyślała, że chwila jest dobra by oddać się mu cała. Odsunęła go, spojrzała zalotnie w oczy i równie zalotnie uśmiechnęła się do niego. Spojrzał na nią z wyrazem twarzy - kochanie o co Ci chodzi - lecz po chwili równie dwuznacznie spojrzał się na nią. Rozpięła sweterek i rzuciła go w okolice parasola. Mokra koszulka przylegała do jej szczupłego ciała uwydatniając każdy jego szczegół. Chciał zdjąć resztę jej mokrych ubrań, lecz kiedy zaczął zbliżać się do niej ona odepchnęła go lekko, acz stanowczo i wymachując paluszkiem rzekła:
- Nie Kotku ja sama...
Rozpięła guzik od spodni i zwinnie zsunęła je z siebie, ukazując jego oczom smukłe nogi i napięte łydki. Miesiące harówki na siłowni, tygodnie wyrzekania się słodkości i wstawanie o 7 rano by pobiegać przed pracą - opłaciły się. Widok jej boskiego ciała przyciągał jego uwagę na tyle silnie, że nie widział jak przez pomyłkę formatuje sobie dysk, jak plama na ścianie z ciemnej kawy powiększa się centymetr po centymetrze. Nie widział, gdy kałuża na jego śnieżno białym dywanie powiększała się z minuty na minutę. Teraz już nie tylko przez mokry parasol ale i przemoczony sweter oraz spodnie. Sprzątanie? Tym zajmie się później. Teraz jest ona... Pchnęła go na łóżko, a sama stanęła przed nim. Włączyła radio i kołysząc biodrami bawiła się koszulką.
- Kotku, czy chcesz tego co ja? - wyszeptała swoim słodkim głosikiem.
- Myślę, że tak!
- Uwielbiam, gdy masz na to ochotę... - ściągnęła koszulkę, całkowicie odkrywając swoje nagie ciało.
- Ja też uwielbiam, kiedy jemy razem budyń waniliowy - rzekł wstając. Pocałował ją czule w czółko - tylko się przebierz, bo się przeziębisz - i zniknął w kuchni ...

0 komentarze:
Prześlij komentarz