Jako, że niektóre osoby marudzą już bardziej niż ja postanowiłem napisać "coś" by wreszcie marudzenie ustało. Nie mam ostatnio weny, a jak ją mam to nie mam czasu by przelać to tu. Dni mijają jakoś szybko. Nic szczególnego nie robię praca, później dom. Jednak ostatnio w pracy zawaliliśmy termin i czasami muszę posiedzieć dłużej, np. wczoraj do 21 z minutami. Później powrót do domu, trochę krzątania się tu i tam i o czas spać. Na dodatek jeszcze ta pogoda, paskudna ogólnie mówiąc. Mój nastrój w dużej mierze właśnie od niej zależy, a z racji tego że jest jaka jest to najchętniej położyłbym się i spał. Tak ma chyba większość ludzi ostatnio. Miałem kupić auto, ale moje możliwości kredytowe z dnia na dzień spadły z 17 do 3tyś. Nie mam zielonego pojęcia od czego to zależy jednak tako rzecze cudowne okienko po zalogowaniu się na konto. Pozostaje więc kredyt samochodowy tylko że później wpis do dowodu jest i utrudnienia przy ewentualnej sprzedaży auta przed końcem spłaty kredytu. Okazuje się że jak zawsze musi być pod górkę, ale może właśnie o to chodzi. Kiedy jest zbyt lekko człowiek się rozleniwia, mniej stara. To chyba można podpiąć po każdą dziedzinę życia. Z racji zawalenia terminu urlop też musiałem przesunąć. Teoretycznie zacznę go w ostatnim tygodniu maja. Potrzebne mi jest już wolne. Na tyle długie by zapomnieć przez parę dni o pracy, co będzie trudne biorąc pod uwagę że jestem pracoholikiem chyba. I na tyle krótki by wrócić szybko do pracy, na pewno pracoholik. O ile nie walnąłem się w obliczeniach to będę miał całe 11 dni wolnego.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz