wtorek, 23 lutego 2010

Kleofas


Zima w Stumilowym lesie dobiegała już końca. I chodź śnieg jeszcze leżał to do życia budziła się przyroda. Co jakiś czas pojawiało się słońce przedzierające się przez gęstwinę chmur by na samym końcu paść i ogrzewać ziemię. Puchatek spał jeszcze twardym snem, śniąc o górach beczułek z miodkiem. Znerwicowany Królik siedział w swej norce i z niepokojem patrzył na drzwi, kiedy to Puchatek do niego zawita i zabierze mu jego ostatnią porcję miodku. Kłapouchy spał w swym szałasie i co jakiś czas tylko się budził by przypiąć swój ogon na miejsce.

Nastał ranek, jeden z tych w których każdy sobie mówi "To już chyba wiosna". Temperatura nie była najwyższa ale promienie słońca rozgrzewające twarz tudzież inne pyszczki, napawały optymizmem. Kiedy większość mieszkańców lasu jeszcze spała żółw Kleofas powolnym ruchem wychodził ze swej skorupki. Postanowił sobie bowiem że tak pięknego dnia nie można zmarnować i wstał skoro świt. Kleofas był dość młodym żółwiem, miał dopiero 120 lat, a jak wiadomo to wśród żółwi wiek prawie młodzieńczy. Jak więc przystało na narwanego młodzieńca miał 1000 pomysłów, a każdy następny był bardziej szalony niż poprzedni. Na dzisiejszy dzień więc zaplanował sobie że wejdzie na najwyższą górkę w lesie i zjedzie z niej raz. Trzeba bowiem pamiętać iż żółwie nie są najszybszymi zwierzętami na świecie, a wejście na najwyższą górę w Stumilowym lesie zajmuje im prawie cały dzień. Powolnym, ale dziarskim więc krokiem ruszył w stronę góry za której właśnie wychylało się poranne słońce. Gdy tak szedł podziwiając budzącą się przyrodę, tęcze w soplach lodu i przyjemne ciepełko na swoim pyszczku spotkał Tygryska.

- Hej Kleofas - rzekł rozbawiony jak zawsze Tygrysek - gdzie maszerujesz? 

- Na górę - odparł żółw.

- No tak, ale na jaką i  w jakim celu

- Dzisiaj jest taki piękny, słoneczny, dzień. Więc postanowiłem że wykorzystam z niego każdą minutę i zjadę sobie dziś z najwyższej górki w lesie.

- Ooo !!! - krzyknął Tygrys marszcząc brwi i łapiąc się za swój ogon - A wiesz co Tygryski lubią najbardziej ? I nie czekając, aż Kleofas odpowie mówił dalej - Najbardziej to Tygryski lubią brykać z górki. 

- Hmm, więc możemy pójść razem - stwierdził Kleofas.

Ruszyli więc w drogę, jako że Kleofas dosyć wolno się poruszał, Tygrys biegał to tu to tam, skacząc co jakiś czas na swoim ogonie. Po kilkunastu minutach dotarli do podnóża góry. Stroma góra, pokryta jeszcze śniegiem. Zdawała się idealna góra do zjazdów bowiem przez jej środek przebiegał pas nie pokryty drzewami czy krzewami. Wdrapali się więc na nią, Tygrys tym razem nie mógł już wytrzymać wolnego tempa żółwia i co jakiś czas brał go na barana. W po południu dotarli na sam szczyt. I ku ich zdziwieniu nie byli tam sami. Na szczycie zastali Biedronkę, która stała na jej krańcu i w skupieniu patrzyła w dół. 

- Biedronka, a co Ty tu robisz ? - zapytał zdziwiony Tygrys.

- Jak to co, przyszłam tu zjechać z tej górki. 

- A długo już tu stoisz ? 

- No... od rana - rzekła nieśmiało Biedronka.

- Od rana, to na co czekasz ?! - podirytował się Tygrys. Nie rozumiał jak można wejść na górę, stać kilka godzin i zastanawiać się nad zjazdem.

- Zapomniałam sanek - zasmuciła się Biedronka. I w tej właśnie chwili spojrzeli na siebie Tygrys i Kleofas. Dopiero teraz zrozumieli, że oni też zapomnieli o najważniejszej rzeczy, o sankach. Usiadł więc zasmucony Kleofas, a wraz z nim Tygrys i Biedronka. 

- Jak można było zapomnieć o sankach - mówił z rozżaleniem pod nosem żółw - o najważniejszej rzeczy, o sankach - biadolił dalej.

- Nie martwcie się!!!- krzyknął Tygrys jednocześnie wstając tak jakby nagle dostał olśnienia - Kładź się Kleofasie na plecach. I nim Kleofas zdarzył wygodnie położyć się, Tygrys porwał Biedronkę, wskoczył na żółwia, odbił się jeszcze mocno łapą od ziemię i zaczęli sunąć w dół górki. 

- Aaaaaa - krzyczeli zgodnie - aaaaa.

- I to miał być ten Twój plan - krzyczał w niebogłosy Kleofas.

- Tak, czyż nie jest idealny - roześmiał się Tygrys, przechylając się na boki. 

Biedronka nic nie mówiła, zakryła tylko oczy i zastanawiała się o czym ona myślała wchodząc na górkę. Po paru minutach szaleńczej jazdy zatrzymali się u podnóża góry. Biedronka dygocząc jeszcze z przerażenia powolnie zeszła z żółwia, Tygrys z zadowolenia brykał w koło, a Kleofas oglądał swoją skorupę czy jest cała. 

- To jak, jeszcze raz ? - pytał rozbawiony Tygrys.

- Może jutro - odparł żółw i powolnym krokiem ruszył w stronę lasu.



1 komentarze:

ladybird pisze...

:D Bajka o żółwiu Kleofasie:D:D:D
Już myślałam, że nigdy jej Kuba nie wymyślisz, a tu miłe zaskoczenie...
...masz pomysły
Pozdrawiam:D

..

Prześlij komentarz

 
;