Przed chwilą wróciłem z poczty...
Szefowi jak zwykle zbrakło dnia, nie pierwszy to raz i nie ostatni. Ten typ zwyczajnie już tak ma, czasami robi to czego nie powinien, a na pewno na co nie ma czasu. Podrzucił mnie więc kawałek do poczty, resztę drogi przebyłem w sposób tradycyjny, pieszo. Kolejka dwu osobowa więc poszło dosyć szybko. Za mną ustawił się w kolejce tata z chyba czteroletnim synkiem. Nad wyraz ruchliwe dziecko, zresztą chyba jak wszystkie. Po chwili ciszy, trwającej aż kilka sekund, dziecko rozpoczęło dialog z tatą:
- Tato a co to za pan - zapytało wskazując na pierwszego w kolejce. Zanim jednak tata zdarzył wymyślić zadowalającą odpowiedz padły następne pytania.
- Tato a ten pan to ochroniarz, czy policjant?
- To pan
- Tato a czy to apteka
- Nie, to poczta
- A czemu ? - zapytał zdziwiony Maluch
Właśnie czemu na poczcie jest poczta a nie na przykład apteka ? Po chwili Mały znudził się zwiedzaniem poczty. Podszedł do okna i na szybie postanowił powybijać rytmy latynoamerykańskie. Ku jego zdziwieniu tata nie był tym zachwycony. Podszedł do niego zakomunikował mu swoja dezaprobatę. Jednak Mały był niczym w transie i nic sobie z uwag ojca nie zrobił. Po chwili podszedł znowu do niego ojciec i tym razem złapał go za rękę i nim potrząsnął. Rzecz jasna ojciec dzieckiem, ale kto wie na ile dobrą pamięć będzie miało dziecko. I czy za lat kilkanaście rolę się nie odwrócą.
- Bo cie zapakuje do paczki ! - krzyknął ojciec
- Do taczki, tato po co ? - odrzekło zdziwione dziecko. Nie wiedzące czym sobie zasłużyło na jazde taczką.

0 komentarze:
Prześlij komentarz