Kiedy leże sobie w łóżku i mam zamiar już zasnąć przychodzi do mnie tysiąc myśli. Nie wiem czy każdy tak ma czy tylko ja. Biorąc jednak pod uwagę fakt że każdemu wydaje się że jest wyjątkowy mogę śmiało stwierdzić, że inni też tak mają. Nie wiem z czego to się bierze, bo czy nie było by o wiele łatwiej, lżej, gdyby te myśli pojawiały się w ciągu dnia. Później zaś gdy kładziemy się już do łóżka myśli tych zwyczajnie by nie było. No ale niestety one są, analizy dnia i następnych dni. Wczorajszy wieczór był całkiem miły. Spotkałem się ze znajomymi, jakieś tam rozmowy o wszystkim i o niczym. Padło tam też stwierdzenie, że dopóki mieszkam z rodzicami nie znajdę sobie nikogo. Jest w tym kawałek, i to dość spory raczej, prawdy. Zbyt rozleniwiłem się, przyzwyczaiłem do wygody. Z drugiej jednak strony postawcie się też na moim miejscu. Macie kogoś i raczej nie wracacie do pustego mieszkania, a jeśli nawet już to nie codziennie. Głównym wątkiem wczorajszych przemyśleń łóżkowych były jednak dziewczyny. Wiadomo nie od dziś, że idzie mi z nimi tak jak idzie. Złe podejście, dużo przemyśleń, mało działania, czasami dziwne przypadki. Mam rozpoczętych kilka "znajomości". Jednak nie sądzę by wyszło coś z nich. Jednej się przypomina od święta o moim istnieniu. Druga twierdzi, że jest nie gotowa na spotkanie. Ile jednak można być nie gotową? Dwa tygodnie to chyba aż nadto czasu by stwierdzić, tak ten facet ma coś w sobie i chce go poznać bliżej, lub, nie no nie ciągnie mnie do niego. Wczoraj jeszcze małe spięcie w sms było. Dziś chyba zakończę tą znajomość. Rolę koła ratunkowego przerabiałem rok temu, czekanie na nie wiadomo na co też przerabiałem i nic z tego nie wyszło. Była tak nie gotowa, że spotkała się z innym. Może tu jest inaczej, ale szczerze w to wątpię. Czas chyba zrobić sobie mały urlop. Skupić się może na pracy i poczekać sobie do maja, czerwca z tym całym szukaniem itd.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz