Siedząc w pracy i słuchając marudzenia szefa jaki to otaczający nas świat jest zły i niedobry zastanawiałem się dlaczego mam dobry humor. Nie piłem, nie paliłem ziółek, sexu też nie było a mimo to jest fajnie. I to w jaki dzień, poniedziałek... mimo to nadal ich nie lubię i fakt że dzisiejszy był fajny nic nie zmienia. Nic jakoś nikomu na firmie nie szło i nawet Janek, któremu ostatnio wszystko jest obojętne mruczał z niezadowolenia pod nosem. Po południu wszyscy się rozjechali, a ja z przerażeniem odkryłem że na firmowa karta sim świeci pustkami. Pakiet internetowy się skończył i co gorsze wykonywane połączenia zżarły 50zł. Szef o tym dowie się dopiero jutro, nikt nie mówił że wtorki są dobre. Męczycie mnie o tą książkę, pisać pisać pisać. Może coś niedługo się pojawi. Jednak plany i szkice jakie miałem na samym początku zostały już dawno spalone w mojej świadomości i obróciły się w popiół wspomnień. Zresztą nawet nie mam kiedy. Właśnie ukończyłem projekt miernika do zasilacza i ... to żyje. Oby jak najdłużej bo jest mi ostatnio potrzebny. Zauważyliście, że ostatnio mniej marudzę ? Jak tak dalej pójdzie to zacznę marudzić, że nie marudzę. Eh jednak jestem genialny w wymyślaniu problemów i nawet turbodymomen nie ma ze mną szans.
Prawdziwy mężczyzna nie je miodu- On żuje pszczoły.

0 komentarze:
Prześlij komentarz