- Co sądzisz o Pani Ż? - wydusiłem z siebie
- A co mam sądzić? - spytała Mama zerkając na mnie badawczym wzrokiem
- A co sądzisz o tym że jest rozwódką?
I nasąpiło 5 długich sekund ciszy. Nie wydawała się jakoś tym specjalnie zaskoczona. Nie było żadnego ohh i ahhh, krzyków płaczów czy zemdlenia. Spojrzała tylko na mnie.
- Przypuszczałam, że coś z Nią jest nie tak
- Ale dzieci nie ma - powiedziałem łudząc się że to w czymś pomoże. Chyba pomogło bo usłyszałem "uff" a na twarzy mamy zarysowała się mina mówiąca .. no chociaż coś. Po chwili padło parę pytań.. dlaczego rozwódka, jak długo była z mężem, czy wiem jakie to niesie konsekwencje. Odpowiedziałem na wszystkie pytania. Później usłyszałem że nie jestem garbaty i coś tam jeszcze.. podtekst czemu nie poszukałem innej. Co skwitowałem że mi jest z tym dobrze i dałem do zrozumienia, że jest to raczej fakt do zaakceptowania niż do przemyśleń i dyskusji. Na koniec tuż przed moim wyjściem do pracy usłyszałem, że dobrze by było gdyby postarała się o rozwód kościelny.
Myślałem, że będzie gorzej, a może gorzej dopiero będzie...
Pani Ż dowie się że powiedziałem nie wcześniej niż za tydzień. Ma teraz parę problemów na głowie, po drugie na pewno by do mnie nie przyjechała, bo zwyczajnie by się bała ;) ....

0 komentarze:
Prześlij komentarz