wtorek, 23 czerwca 2009

5 długich sekund

Kolejny wpis w przyszłość. Wpisy w przyszłość mają dwie zalety: nie trzeba pamiętać to co się chciało napisać tydzień temu i pozwalają napisać to co jest raczej trudne. Poniedziałek, jak zwykle leniwy. Wczoraj była dosyć fajna pogoda, trochę lata do nas zawitało, a dziś pochmurnie. Wstałem leniwie z wyra, jak zwykle w poniedziałki, powędrowałem się umyć trochę. Ubrałem zebrałem parę rzeczy i usiadłem przed moja miseczka z musli. Przepis na przełamanie strachu... wstać tak rano, żeby być na tyle zaspanym, żeby myślenie było czynnością kłopotliwą... Mama siedziała przy stole i zajadała kromkę chleba z czymś tam. Po zjedzeniu kilku łyżek musli przełamałem się...
- Co sądzisz o Pani Ż? - wydusiłem z siebie
- A co mam sądzić? - spytała Mama zerkając na mnie badawczym wzrokiem
- A co sądzisz o tym że jest rozwódką?
I nasąpiło 5 długich sekund ciszy. Nie wydawała się jakoś tym specjalnie zaskoczona. Nie było żadnego ohh i ahhh, krzyków płaczów czy zemdlenia. Spojrzała tylko na mnie.
- Przypuszczałam, że coś z Nią jest nie tak
- Ale dzieci nie ma - powiedziałem łudząc się że to w czymś pomoże. Chyba pomogło bo usłyszałem "uff" a na twarzy mamy zarysowała się mina mówiąca .. no chociaż coś. Po chwili padło parę pytań.. dlaczego rozwódka, jak długo była z mężem, czy wiem jakie to niesie konsekwencje. Odpowiedziałem na wszystkie pytania. Później usłyszałem że nie jestem garbaty i coś tam jeszcze.. podtekst czemu nie poszukałem innej. Co skwitowałem że mi jest z tym dobrze i dałem do zrozumienia, że jest to raczej fakt do zaakceptowania niż do przemyśleń i dyskusji. Na koniec tuż przed moim wyjściem do pracy usłyszałem, że dobrze by było gdyby postarała się o rozwód kościelny.
Myślałem, że będzie gorzej, a może gorzej dopiero będzie...

Pani Ż dowie się że powiedziałem nie wcześniej niż za tydzień. Ma teraz parę problemów na głowie, po drugie na pewno by do mnie nie przyjechała, bo zwyczajnie by się bała ;) ....

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
;