środa, 14 lipca 2010

Zdrada

Od pewnego czasu zmieniło się coś w jego zachowaniu. Błądził gdzieś myślami, pospiesznie zamykał laptopa gdy ona była w pobliżu, dłużej zostawał w pracy. Na początku nie przejmowała się tym, tłumaczyła sobie że widocznie musi coś przemyśleć, że w pracy więcej ma zajęć, że szef tego od niego oczekuje. Po dwóch tygodniach jednak zaczęła nabierać podejrzeń. Wracał do domu coraz później, a w dodatku czuć było od niego damskie perfumy.


- Gdzie byłeś tak długo? - zapytała pewnego razu.

- Jak to gdzie ? W pracy - odparł od niechcenia i pomaszerował do pokoju.

Wziął laptopa, zamknął drzwi i znikł na kilka godzin. Wyszedł jak gdyby nigdy nic, bez tłumaczeń, wyjaśnień. Ona obrażona na cały świat trzymała nerwowo w dłoniach gazetę i udając że czyta patrzyła się na niego. Sytuacja powtarzała się co jakiś czas, a ona była coraz bardziej zdenerwowana. Przychodziły do głowy jej różne myśli, a wśród nich ta jedna ZDRADZA. Miała jednak na tyle własnej godności, przyzwoitości i ogólnie innych cech, które nie pozwalały jej na zadanie mu tego pytania " Zdradzasz mnie?" Powtarzała je wielokrotnie w myślach przy nim, mając nadzieje że za którymś razem wydusi je z siebie na głos. Tak jednak nigdy się  nie stało.


Postanowiła więc go przyłapać na gorącym uczynku. Tego dnia wzięła urlop z pracy, nic mu jednak o tym nie mówiąc. Wyszła rankiem z domu, niby do pracy, poszła jednak na spacer. Usiadła na ławce w parku i zaczęła przygotowywać się do tej chwili. Wiedziała że on dziś ma wolne i od samego rana uśmiech z jego ustni nie znikał. Tak jakby czekał na miłą niespodziankę. Ona tymczasem siedziała, a w myślach rozgrywała niczym partię szachów niespodziewaną wizytę w domu. Chciała przeanalizować wszystkie możliwe sytuację tak by On nie miał możliwości obrony.


Było koło południa kiedy wróciła do domu. Po cichu otworzyła drzwi i stanęła w korytarzu. Z pokoju dobiegał jego śmiech, ale nie był sam. Kobiecy głos rozchodził się po całym mieszkaniu wraz ze słodkim zapachem perfum. Stała otępiała w korytarzu. Po chwili jednak doszła do siebie. Wzięła głęboki wdech i stanowczym krokiem weszła do pokoju.


- Wiedziałam !! kurwa wiedziałam !! - wykrzykiwała

On wraz ze swoją towarzyszką zerwali się na równe nogi i stanęli przy stoliku.


- I to z kim, z Anią !! Z moją najlepszą przyjaciółką. Ty dziw...

- Tak z Twoją najlepszą przyjaciółką uczę się gotować.

Zamilkła na chwile, spojrzała na stolik na którym faktycznie stała jakaś potrawa. Wbiegła do kuchni a tam stos nie pozmywanych jeszcze naczyń. On wbiegł za Nią.


- Kotku jutro ja gotuję mój pierwszy obiad dla Ciebie - wyszeptał i pocałował ja czule w czoło.

3 komentarze:

Mąż pisze...

Tak to jest tylko w komediach romantycznych, w życiu to by w kuchni na stole rozegrał się niezły scenariusz ;P

Kuba pisze...

O tym w następnym odcinku :P

sylwia pisze...

Jednym tchem to "pochłonęłam" brawo:)

Prześlij komentarz

 
;