poniedziałek, 15 marca 2010

Maruda

Od dłuższego czasu powstrzymywałem się od marudzenia i chyba dobrze mi to szło. Jednak ostatni mam ciężkie dni i ... i dzisiaj sobie pomarudzę. 

Od jakiegoś czasu zaczyna mnie przerażać instytucja małżeństwa. Siedzę i obserwują tak sobie i niestety dochodzę do wniosku że to chyba nie ma sensu. Po pewnym czasie coś się wypala, wkrada się do życia rutyna. On jest za mało troskliwy, nie przytula i nie interesuje się już Nią tak jak wcześniej. Ona nie ma już ochoty i uważa, że nic nie musi i wszystko jest na Jej głowie. Ona chce być przytulana, On chce sexu. Mało wiem o tych całych związkach, o małżeństwach jeszcze mniej chyba. Skoro dwoje kochających ludzi podejmuje decyzję o byciu razem na dobra i na złe, czy nie powinno trwać w tym postanowieniu ? Czy On nie powinien kupić jej kwiatów, ot tak bez okazji. Czy Ona nie powinna zainteresować się Nim w łóżku? Można powiedzieć, czemu niby jedno jak i drugie ma robić coś wbrew sobie? Z bardzo prostej przyczyny, żeby ta druga osoba nie szukała tego czego jej brakuje u kogoś innego. Na dobre i na złe, kompromis...

Okazuje się że teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką. Właściwie to można powiedzieć, że praktyka idzie czasami w parze z teorią. W moim przypadku zdarza się to bardzo rzadko. Popełniłem znowu ten sam błąd, za dużo powiedziałem. Czasami powinienem się ugryźć w język albo chociaż palec. Piękna i inteligentna... a ja jak zwykle musiałem wszystko uzewnętrznić. Mało kobiet dopuszczam do siebie, jeszcze mniej potrafi wytrzymać takiego psychopatę. 

W pracy trwa trzeci dzień z rzędu piątek trzynastego. Przeciągająca się zimna, niepowodzenia, wszystko tak sobie lekko mówiąc wpływa na nastrój panujący w firmie. Nie jest bardzo źle, ale bywało lepiej. Cóż niektórzy czytają dokumentacje i stosują się do niej, a niektórzy tylko czytaja, szef. 

3 komentarze:

Mąż pisze...

HMM źle pojmujesz całość, bo nie chodzi tu o instytucje małżeństwa, ogólnie tak się dzieje w długoletnich związkach (chyba).

Mąż pisze...

Hmm ciekawe kto jest taki mądry?!

Anonymous pisze...

To nie wina małżeństwa
To ludzie są źle dobrani :) może mylą miłość z zauroczeniem i przywiązaniem :)

Nieanonimowa Ania :)

Prześlij komentarz

 
;