Jak zwykle zmęczony położyłem się spać. Leczy gdy tylko głowa dotknęła poduszki pojawiło się nagle tysiąc myśli.
Męczy mnie to wszystko, wszystko związane z kobietami. Nie mam już chyba sił na kolejne podejście. Przez chwilę pewnie będzie fajnie a później ... później w najmniej oczekiwanym momencie się wszystko skończy. Z każdą kolejna próbą jest coraz ciężej. Coraz więcej starych nawyków, coraz częściej patrze przez pryzmat poprzednich związków. Co niekoniecznie kończy się dobrymi wnioskami i decyzjami. Odbijam się jak piłka od jednej do drugiej ścianki. Od jednej skrajności w drugą, nie potrafiąc dryfować gdzieś pośrodku. 30lat na karku i sam wniosek nasuwa się sam, zresztą niedawno to od kogoś usłyszałem "myślisz że te kilka kobiet się myliło a ty miałeś rację" Fakt prawdopodobieństwo tego jest praktycznie zerowe. Trzeba być chyba bardziej dupkiem niż miłym facetem, może wtedy przyciągnę czyjąś wagę dostatecznie silnie.
Tymczasem kładę się do pustego i ostatnio zimnego łóżka. Co bardziej śmieszne kładę się na połowie łózka myśląc że zaraz ktoś do niego wskoczy, przytuli i tak wspólnie zaśniemy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz