czwartek, 18 listopada 2010

Związki

Od pewnego czasu zastanawiam się nad tymi całymi związkami. I mam tu na myśli spotykanie się z kim, mieszkanie czy małżeństwo. Coraz więcej małżeństw się rozpada, całkiem sporo się kłóci. Co najdziwniejsze problemy w małżeństwie zaczynają się zazwyczaj z chwilą jego zawarcia. Czy ten papierek ma aż taką moc? Narzekanie, wieczne utarczki, marudzenie i rozmyślanie co by było gdyby. On się zastanawia czy nie znalazłby lepszej, ona marudzi że się nie wyszalała. On gra przed rodziną pana i władce, ona coraz częściej zastanawia się nad kościelnym. Siedzę tak sobie czasami sam i myślę, co jak wiadomo w moim przypadku nie wychodzi na dobre. Ktoś mi się spodoba, zacznie się to całe spotykanie, randkowanie i ogólnie motyle w brzuchu, tylko po co ? By za jakiś czas ta druga osoba zastanawiała się czy dobrze zrobiła wiążąc się ze mną? Przeczytałem ostatnio książkę, cóż na starość ludzie chyba mądrzeją, w której jest napisane że nie jesteśmy monogamistami. Może faktycznie stałe związki nam nie służą, a może żadne. Kiedyś myślałem, poczekam na tą jedyną, że zakochamy się w sobie i będzie jak w niebie. Myślałem że powinno się być uczciwym, a pieniądze szczęścia nie dają. Życie jednak weryfikuje to wszystko. Może tak jest w bajkach, może byłoby tak w świecie idealnym, jednak tak nie jest w rzeczywistości.




Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość. Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu? Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia? Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwie trwają w najlepsze? Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja też ich nie znam. Miłość po prostu jest albo jej nie ma.

— Stephenie Meyer





1 komentarze:

Tatsiana pisze...

Miłość po prostu jest albo jej nie ma. TAK JEST!!!! :)

Prześlij komentarz

 
;