niedziela, 17 stycznia 2010

Mały raport

Ta cała wena twórcza jest jak wiatr. Nie wiadomo kiedy i z jaką siłą przyjdzie. Nie mam ostatnio o czym pisać. W tan weekend byłem kucharzem. Mały trening, czy zdobycie nowych umiejętności kucharskich, które prędzej czy później się przydadzą. Wczoraj kuchnia, czyli ja, serwowała gulasz z kaszą gryczaną. Dziś natomiast powędrowałem gdzieś za morze, kurczak po meksykańsku. 

Dziwna sprawa, ale ilekroć widzę Bobasa pojawia się jakaś myśl, że też chce takiego. Coś jak zegar biologiczny mówiący... ej Ty może tak pomyślisz o swoim. Wszystko było by dużo prostsze gdyby istniała jakaś kandydatka na mamę. W wyniku jej braku wewnętrzny głos musi być tłumiony. Dosyć trudna to sprawa jednak gdy Bobas ściska palec w swej malutkiej dłoni.

Czasami siedzę w tej pracy i widzę jak marnuje czas. I nie chodzi tu o to że praca jest do d... Zwyczajnie szef nie potrafi/ nie chce sprzedać swoich towarów. Może z mojej perspektywy wygląda to inaczej. Jednak doszedłem do wniosku, że chciałbym spróbować czegoś swojego. Założyć jakąś mała firmę, nie rezygnując z tej pracy, i dorabiać sobie tu i tam. Z tego co wiem założenie firmy to nie są strasznie duże pieniądze. Do końca stycznia podejmę jakąś bardziej konkretną decyzję.



3 komentarze:

Anonymous pisze...

Jak wymyślisz coś mądrego to daj znać. Też założę./ PannaK

Mąż pisze...

I styczeń się skończył ;P

Kuba pisze...

Hehehee mam dobry humor i mozesz mi ... :P Czekamy na odpowiedz z jakiegoś odpowiednika urzędu pracy czy cos.

Prześlij komentarz

 
;